piątek, 4 listopada 2016

Co Meggi wniosła do mojego życia? Jak się zmieniła?

Cześć, piszę tego posta opowiadając Wam co Meggi wniosła do mojego życia, co zmieniło się u mnie w rodzinie i jak Meggi sama się zmieniła z Nami żyjąc :)




Biorąc psa miałam w planach różne sporty na początku frisbee i obedience bo agility mnie jakoś nie interesowało. Po pierwszych wspólnych zajęciach agility spodobało się mi i oczywiście Meggi, także zaczęłyśmy pogłębiać naszą wiedzę. Po pierwszych zajęciach dłubałyśmy coś same w domu, jakieś out'y, wysyłania. Przez zachowania, które Meggi strasznie stresowały zaprzestałyśmy chodzić na treningi. Aż do lipca kiedy postanowiłam pojechać na psi agilitowy obóz więcej tutaj. Po obozie zapisałyśmy się na zawody treningowe, które organizował Hopser i Strefa Psa. Po tym czasie stwierdziłam, że po tym wszystkim co razem przeszłyśmy oraz szkoleniu (bez pomocy specjalisty) Meggi stała się bardziej pewniejsza siebie, czasem czegoś się wystraszy ale nie jest to takie jak to było na początku. Opisze Wam tu bardziej dokładnie od pierwszego dnia u mnie i do teraz :)



Dzień przyjazdu szczeniaka (czyt. Meggi)
W tym dniu byłam w szkole, Meggi miała zostać przywieziona na godz. 19:00 i tak też było, pani Magda do mnie zadzwoniła, że już dojeżdżają także My z mamą zeszłyśmy na dół :) Porozmawiałyśmy chwilę, dostałam książeczkę zdrowia, którą przekazałam mamie i na ręce wzięłam Meggi no i poszłyśmy do domu.


Pierwsze chwile w nowym domku
Noc była nieprzespana, następnego dnia na szczęście była sobota poszłyśmy do weterynarza na ogólne badanie i szczepienie, po dzielnym szczepieniu Meggi dostała wyprawkę dla szczeniaka :) W tamtej chwili była na pedigree, później zmieniliśmy jej karmę na TropiDoga. 

Kilkanaście dni później dostrzegłam, że Meggi to delikatna i lękliwa suczka. Po jakimś czasie zaczęłam chodzić z Meggi na miasto, do parku tam gdzie są ludzie. Meggi była strasznie lękliwa bała się wszystkiego co kolwiek chodzi, rusza się no i bała się psów co było najgorsze? Na pewno lęk przed psami i ludźmi. Nie mogłyśmy od razu wychodzić na jakieś spacerku ze względu na lęk Meggi ale spotkaliśmy pewnego Sheltie i to jak Meggi się boi o 1/4 tego psiaka. 

Zaczęłyśmy z Meggi chodzić w miejsca gdzie jest mniej ludzi, czyli pierwszym takim wypadem było pójście do pracy mojej mamy. Mijając przedszkole i szkołę podstawową Meggi w ogóle nie była zestresowana. I takim sposobem zaczęłyśmy socjalizację! 

Socjalizacja przy przedszkolu i szkole podstawowej :)


Kiedy Meggi podrosła zaczęłyśmy coraz częściej chodzić w różne miejsca. 
Kolejnym miejscem był to spacer na naszą działkę :) W wieku 2 miesięcy Meggi poznawała swoje "podwórko".

Pierwszy spacer na działkę 

Kolejnym miejscem na socjalizację był Park Śląski, gdzie razem z Wiktorią z bloga Kundel Blog spotkałyśmy się. Pierwszy raz poznała Meggi, w tym czasie wzięłam również Ponga :) 




W marcu 2016 roku pojechałyśmy na pierwsze zajęcia sztuczkowe w Agilife z Aleksandrą Hojeńską. Pamiętam jak Meggi w tamtym czasie strasznie bała się szczekania psów, ale po wspólnej pracy ten lęk minął! W obecnej chwili żadne szczekanie nie jest jej straszne, nawet sama często szczeka :D 


PS. te ubranko jest za małe o 2 rozmiary :')




Po tych wszystkich wspólnych chwilach co Meggi wniosła do mojego życia? 

                                - uśmiech i radość 


                                - nowi znajomi
Flow, Meggi, Luna, Vega

Saba [*], Vega, Meggi, Flow, Moris, Masti, Shaggy

Meggi, Szczotek, Papi

                                - wspólne spędzanie czasu (treningi, spacery) 



                                - większa pewność siebie


W skrócie zmiana Meggi: 
Z moją pracą Meggi stała się bardziej pewniejsza siebie, mniej boi się ludzi (głównie mężczyźni, kobietą ufa). Mniej boi się dużych psów, o wiele bardziej się słucha! Odwołuje się od zabaw z psami, pod blokiem biega bez smyczy. Ale z podekscytowania szczeka aby rzucić jej zabawkę (piłkę, szarpaka) mi to nie przeszkadza i wiem, że Meggi w tym czasie jest bardzo chętna na trening i zawsze jest gotowa! :) 


W dniu 2 listopada, Meggi zaczęła się źle czuć! Było podejrzenie parwowirozy jelitowej, ale na szczęście było to tylko zatrucie. W obecnej chwili jest wszystko dobrze i Meggi aż roznosi dom :D 



Pozdrawiamy Asia&Meggi

3 komentarze:

  1. Super post!!!! <3 bardzo ciekawy :D
    Zapraszam w wolnych chwilach na mojego bloga i Fanpage o Misi
    Blog http://misiacorgi.blogspot.com/?m=1
    Fanpage
    https://m.facebook.com/MisiaCorgi/?ref=bookmarks

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluje postępów socjalizacyjnych. Meggi wygląda świetnie. Chyba obie nabrałyście większej pewności siebie.

    Pozdrawiam
    bialymaltan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się ten post podobał,mój psiak jest również adoptowany,ale lęk do obcych niestety został.Pozdrawiamy!
    ironniesamowitypies.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny, motywuje do dalszego pisania.
Zostaw link do twojego bloga z chęcią poczytam :)
Możesz Nas również zaobserwować