sobota, 15 października 2016

Socjalizacja w centrum miasta!

Piszę post, którego nie było od długiego czasu. Dzień spędzony w 100% aktywnie. Z socjalizacją, nagrywkami i sesją oraz był moment radzenia ze stresem (raczej moim niż psa).

Zapraszam do czytania!




Wczoraj ugadałam się z przyjaciółką na temat tego czy nie pojechałaby ze mną do centrum na nagrywki do filmiku i sesje. Zgodziła się także następnego dnia pojechałyśmy z samego rana.
Nie przypuszczałabym, że to będzie aż tak stresujące :') Meggi w autobusie na początku się trzęsła ze strachu, ale po kilku minutach ładnie się wyluzowała i położyła. Najpierw poszłyśmy do zoologicznego aby kupić kaganiec, było dość sporo ludzi także był mały socjalik. Kagańców multum, ja postanowiłam kupić materiałowy (potrzebny tylko do autobusu). Przymierzyłam jej 4 kagańce aż w końcu ostatni był najbardziej odpowiedni. Zakupiłam też przysmaki abym miała czym nagrodzić psa za dobre zachowanie (w końcu nie będę chodzić z parówkami w kieszeni). Po zakupach poszłyśmy na główny rynek. Ludzie przechodzili bokiem, ale kiedy w danym momencie nagrywałam sztuczki ludzie zatrzymywali się i patrzyli z podziwem co nie powiem było bardzo miłe ;)

Po nagrywkach (które poszły super) zostałyśmy na zdjęciach, oto efekty:

fot. Joanna Joachimiak

fot. Wiktoria Dudek 

Po zdjęciach postanowiłyśmy iść do jednego "superowego" miejsca również w centrum. Tam też powstało kilka zdjęć :)

fot. Wiktoria Dudek

fot. Wiktoria Dudek
Aż w końcu po wyczerpujący czasie poszłyśmy na autobus. Meggi była w kagańcu, ładnie siedziała. Potem się położyła i zasnęła :) Było bardzo dużo ludzi ale widać było, że nie jest zestresowana :) 
Po wyjściu z autobusu poszłyśmy do Carrefoura, Wiktoria kupiła mi czekoladę i w taki sposób poszłyśmy do domu :) Mieszkamy klatkę obok, także nie ma problemu z tym aby się często spotykać! 

Meggi w domu zjadła swoją porcję karmy. Przy okazji namówiłam tatę na jakiś spacer w kierunku lasu aby psy się wybiegały. Zgodził się i jak było tak pojechaliśmy. Ok. 15 wyjechaliśmy z domu, spacer trwał niecałą godzinę i przeszliśmy ok.5 km. Psy padły w domu, takie dni mogłyby być codziennie! (nie pogardziłabym)

Dziękuje wszystkim za przeczytanie nowego posta na blogu! Serdecznie pozdrawiamy i słyszymy się już niedługo w kolejnym poście! :)

Asia&Meggi





3 komentarze:

  1. Ja tam wiecznie noszę parówki w kieszeni. Najważniejsze, to mieć szafę podzieloną na dwie części - ubrania do psów i do ludzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A filmik z tego dnia kiedy będzie dostępny i gdzie?

    Pozdrawiam
    Michał
    www.szkola-doberman.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmiku z tego dnia akurat niestety nie będzie, za to urywki z tego dnia będą zamieszczone w filmiku na rok Meggi czyli 8 grudnia :)

      Usuń

Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny, motywuje do dalszego pisania.
Zostaw link do twojego bloga z chęcią poczytam :)
Możesz Nas również zaobserwować