.

21 sierpnia 2016

Obóz Agility Basic & Fun z Miśkową NNL v.2

Marzyłam o psim obozie od 2 lat, niestety nie było takiej możliwości! Akurat ten psi obóz w Neverlandii spadł prosto z nieba!



1 lipca przeglądając facebooka, na jednym wydarzeniu dostrzegłam post "Odsprzedam miejsce na obóz". Moje reakcją było zaskoczenie czy to jest prawdą, jak się okazało tak! Więc zapytałam mamy i się zgodziła, napisałam do osoby, która chciała odsprzedać miejsce. Podanie numeru konta i przelew poszedł miejsce jest już moje i jadę. Zaproponowałam Patrycji aby pojechała ze mną, będzie Nam raźniej! Patrycja też się zapisała ale zaszły duże komplikacje i tydzień przed obozem było zdanie "Asia, ja jednak nie jadę"! Byłam trochę zaskoczona, ale nie mam zamiaru nie jechać tylko dlatego, że nie pojedzie Patrycja! A jednak! 3 dni przed obozem Patrycja jedzie! Więc w niedziele przyjechała do Nas Patrycja i w poniedziałek o 5:00 wyjechałyśmy z Jaworzna. Po drodze wstąpiliśmy do McDonald'a na śniadanie, psy poczekały z moim tatą a my poszłyśmy zamówić jedzenie, podobno psy masakrycznie szczekały za Nami :P Ale wróciliśmy z jedzeniem do samochodu, zjedliśmy i pojechałyśmy dalej! Po 8:00 byłyśmy już na miejscu, przyjęła Nas Miśkowa :) Później poszłyśmy do domu zostawiłyśmy rzeczy i poszłyśmy na śniadanie, którego nie jadłam bo byłam najedzona ale i też trochę zestresowana! O 10:00 zaczęłyśmy pierwszy trening, Meggi biegała tunele na początek, po 5 minutach nauczyła się wysyłania do tuneli... Miśkowa i ja byłyśmy nieźle zaskoczeni. Pierwszy trening był bardzo stresujący... 



Po zakończonym treningu wchodziła grupa 1 i później my. Na kolejnym treningu biegaliśmy kilka hopek. Hopka, out lub ciasny, tunel i nagroda :) 
Meggi po prostu była tak zadowolona z treningów, bawiła się czym kolwiek na treningach :) Zachowanie super, prawie w ogóle się nie rozpraszała, zaczęła obserwować psy biegające przed Nią przeszkody na szczęście nie nauczyła się szczekać na nie. Kolejka była taka: Vega, Tosia, Meggi, Time, Iron. W dwóch ostatnich dniach trochę się pozmieniało bo Meggi też zaczęła więcej biegać. 

Wszystkie dni wyglądały prawie identycznie :) 

W poniedziałek po zakończonych treningach Meggi zaczęła kuleć, więc od razu poszłam do Miśkowej, podejrzewałyśmy biodro ale to jednak nie to. Według mnie mogło to być nadwyrężenie. Meggi została wykluczona z treningów na jakiś czas. Ewa akurat następnego dnia miała jechać do weterynarza ale został przełożony na środę bo nie było już miejsc.


fot. Patrycja Musiał



We wtorek biegałam z Vox'em, na porannym treningu biegałam z Nim tylko raz bo martwiłam się o Meggi i zaczęła mnie boleć głowa więc poszłam do pokoju. Na popołudniowym treningu postanowiłam się nie poddać, nie martwić o Meggi i kolejny raz biegałam z Vox'em. Tym razem się udało! Byłam bardzo zadowolona bo nauczyłam się dużo biegając z Vox'em :D Następnego dnia postanowiłam, że nie będę jechać z Meggi do weterynarza skoro jest już ok, a rtg zrobię u Siebie w Jaworznie. 

fot. Patrycja Musiał



W tą środę o której piszę miałam jechać z Meggi to weterynarza, ale nie zrobiłam tego! Zostałam na treningach! Meggi w pierwszym treningu biegała mniej niż w poniedziałek czyli jakieś 5 minut ze względu na to czy pojawi się znów problem z łapą czy nie. Ale problem się nie pojawił, zrobiłam jej większą rozgrzewkę przed treningiem. Po treningu miałyśmy z godzinę przerwy i poszłyśmy na kolejny trening :) Tym razem Meggi biegała kilka przeszkód i wszystko było dobrze. 

fot. Patrycja Musiał

W czwartek pozmieniała się kolejność wejść czyli Vega, Iron, Time, Tosia i Meggi. 
Meggi tym razem biegła najpierw kilka przeszkód 4/5 przeszkody a później biegaliśmy aż 9 przeszkód i Meggi spisała się super :) Zabawki były dla niej najlepszą nagrodą, a po zakończonych treningach najlepszą nagrodą była zabawa z Vegą w pokoju :D  W tym dniu były ciasne skręty, gdzie z Meggi mieliśmy problem aby je zrobić. Ale na pomoc przyszedł bieg torku z Vox'em, który pomógł mi zrozumieć co robię źle :) Vox na prawdę do tego się super spisuje :D 

Pod wieczór wybrałyśmy się z Patrycją i Dominiką na spacer w kierunku lasu aby psy się "wyluzowały". Poszłyśmy akurat tam gdzie były bele siana i fajne fotki wyszły więc jesteśmy zadowolone :)  Jeszcze o 22:00 jadłyśmy imieninowe ciasto oraz grałyśmy w mafie i tabu :D 
















W piątek ostatni dzień, wstałam z Meggi o 7:00, a o 7:30 byłyśmy już w pokoju po spacerku. Meggi dostała mokrą karmę oraz suplement Gammolen Active. 
O 8:30 było śniadanie a o 9:00 my zaczynałyśmy trening ze względu na dzisiejszy wyjazd. Doszła do Nas Hela z grupy 1 bo też dziś wyjeżdżała od razu po treningu czyli ok.15. 
Był dość skomplikowany torek ale udało się! Przebiegłyśmy z Meggi 9 przeszkód, było bardzo fajnie :D Bo myślałam, że to będzie masakra, a jednak nie! Ok. 18:00 była kolacja więc zdążyłyśmy ją zjeść przed wyjazdem. Spakowaliśmy się do auta, pożegnałyśmy się oraz dostałyśmy prezent z Neverlandii kubek :) 


fot. Zuza Felczak

















fot. Zuza Felczak
Obóz uważam za najbardziej udany! Super ludzie, miła atmosfera, piękne treningi! Poznałam mnóstwo border collie, teraz można się namyślać :) 

Za rok wrócę ponownie do Neverlandii! I mam nadzieje na taki sam udany obóz :D

Pozdrawiamy Asia&Meggi :) 

2 komentarze:

  1. Śliczny, mądry piesek!


    Zapraszam do nas ---> maly-bialy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Też muszę się kiedyś wybrać z Bobikiem na jakiś obóz ;)

    Zapraszamy do nas justbobik.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny, motywuje do dalszego pisania.
Zostaw link do twojego bloga z chęcią poczytam :)
Możesz Nas również zaobserwować

Szablon z ♥ stworzyła Oliwia